Od blogera do milionera

051 - Ktoś czai się w mroku

A może jest tu jakiś haczyk, tylko ja jestem za głupi, żeby go zauważyć? Czy Tomasz brał pod uwagę, że mój sposób myślenia jest... nieco inny, delikatnie mówiąc? Nie żebym był jakiś szurnięty czy upośledzony, ale wiecie, jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żebym rozumował tymi samymi kategoriami, co inni ludzie. Jest takie powiedzenie: „jeśli wyjaśnisz coś, tak zrozumiale, że wykluczona jest jakakolwiek możliwość jej niezrozumienia, na pewno znajdzie się ktoś kto i tak zrozumie cię opacznie”. Ja jestem właśnie taką osobą. Zresztą w drugą stronę jest podobnie. Mało kto jest w stanie od razu załapać, o czym mówię.

Nie żebym był jakiś #szurnięty, ale jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żebym rozumował tak jak inni #ludzie
Zatweetuj

Daje to pewne korzyści, bo myślenie nieszablonowe jest w cenie. Z drugiej strony w towarzystwie często wychodzę na ekscentryka a nawet bywam obiektem docinków. Kiedyś mi to przeszkadzało, potem zacząłem to olewać. Teraz okazało się to problemem, bo prawdopodobnie oczywiste rozwiązanie było dla mnie zagadką nie do ogarnięcia.

Mimo to spróbowałem jeszcze raz. Przez chwilę zastanawiałem się czy nacisnąć klawisz ENTER, ale w końcu opuściłem na niego palec.

Nic nie eksplodowało, za to otworzył się dokument. W środku oczywiście nie było nawet słowa przeprosin, na które chyba podświadomie liczyłem. Za to znalazłem kolejne instrukcje od Tomasza: „Spotkamy się we Władywostoku, zamelduj się w hotelu Gavan i czekaj tam na mnie. Moje rzeczy zostaw, weź TYLKO SWOJE i nie zapomnij o kurtce. Nikomu nic nie mów!”

Ale się rozpisał. Chyba dłużej zajęło mu wymyślanie i zakładanie hasła. Poniżej osadzony był jeszcze jakiś filmik. Uruchomiłem go i moim oczom ukazała się Nina... w bardzo ciekawych pozycjach i ujęciach. Przeskoczyłem kilka scen do przodu i stało się dla mnie jasne, jakie filmy miała na myśli mówiąc, że jest aktorką. Wyłączyłem filmik z postanowieniem, że obejrzę go później, gdy będę miał do tego głowę... O ile w ogóle będę ją jeszcze miał.

Uruchomiłem go i moim oczom ukazała się Nina... w bardzo ciekawych pozycjach i ujęciach
Zatweetuj

Do Władywostoku były jeszcze dwa dni drogi. Przez ten czas wiele może się zdarzyć.  Na wszelki wypadek jednak spakowałem wszystkie swoje rzeczy do walizki zostawiając tylko to, co niezbędne. Do drugiej powrzucałem rzeczy Tomasza. Przez chwilę trzymałem w rękach jego laptopa. Szkoda sprzętu, w końcu to tylko pęknięty ekran. Jeśli MacBook faktycznie jest tak dobry, jak go chwalą fanboye, to możliwe, że środek jest do odzyskania. I chociaż zalecenia Tomasza były inne (dla niego kupno nowego to pewnie tyle co splunąć), wcisnąłem komputer na dno swojej walizki.

Sięgnąłem po kurtkę, na której tak dziwnie mu zależało. Była jakaś cięższa, niż wcześniej a jedna kieszeń miała wyraźnie wybrzuszenie. Wyciągnąłem z niej pokaźny plik banknotów, które (po szybkim przeliczeniu) wystarczyłyby mi na spokojny powrót do Polski i jeszcze trochę. Kusiło, żeby we Władywostoku (jeśli dojadę) od razu poszukać lotniska i zapomnieć o całej historii. Tylko ta cholerna wiza... Czy przy wyjeździe też ją sprawdzają? A jeśli tak, to co robią z ludźmi, którzy jej nie posiadają? Pozbywają się kłopotu pozwalając po prostu odlecieć czy wręcz przeciwnie?

Zrobiło mi się słabo, bo słyszałem, że #przesłuchania w #Rosji są gorsze niż na filmach
Zatweetuj

Położyłem kurtkę na walizce i klapnąłem na łóżko. Teraz byłem już pewien, że Tomasz był mocno związany z zatrzymaniem pociągu i strzałami, które słyszeliśmy z Niną. Byłem też pewien, że nie zostałem tu zamknięty prewencyjnie, tylko w konkretnym celu, również związanym z Tomaszem. Zrobiło mi się słabo, bo słyszałem, że przesłuchania w Rosji są gorsze niż na filmach, przynajmniej tych, które oglądałem. A było dla mnie oczywiste, że do tego dojdzie. Niech to szlag...

W takim razie należało jak najszybciej pozbyć się Walthera, bo jeśli znajdą go przy mnie, to będę miał jeszcze bardziej przejebane. O ile to w ogóle możliwe. Zdjąłem szelki i podszedłem do okna. Wtedy usłyszałem ciche skrobanie przy drzwiach, jakby ktoś grzebał w zamku. Raczej nie konduktor, bo ten otworzyłby je po prostu kluczem. Tomasz?

Nie było czasu na wyrzucanie pistoletu ani tym bardziej na domysły. Ostrożnie go załadowałem i odbezpieczyłem. Potem stanąłem za drzwiami.