Od blogera do milionera

054 - Trochę uszkodzony ale wciąż żywy

Zanim dotarłem do miękkiej trawy, całkiem nieźle się potłukłem staczając po drobnych kamieniach nasypu kolejowego. Wykonując dziwne ewolucje kątem oka zauważyłem, że Nina całkiem zgrabnie się przeturlała i wylądowała tuż obok mnie.

- O kur... - stęknąłem, ale dziewczyna zatkała mi ręką usta, wciągnęła w najbliższe krzaki i przycisnęła do ziemi.

Wszystko mnie bolało, miałem tylko nadzieję, że nic sobie nie połamałem. Nie mogłem jednak w żaden sposób tego sprawdzić. I jeszcze okulary gdzieś zgubiłem, cholera.

Wykonując dziwne ewolucje kątem oka zauważyłem, że Nina całkiem zgrabnie się przeturlała i wylądowała tuż obok mnie
Zatweetuj

Nina trzymała mocno i patrzyła na mnie takim wzrokiem, że bałem się głośniej odetchnąć. Chyba jednak nikt nie zauważył naszej ucieczki, bo pociąg zniknął za zakrętem i wkrótce poza ptakami budzącymi się ze snu, nic nie było słychać. Poleżeliśmy jeszcze jakiś czas. Dla mnie to była wieczność, w rzeczywistości mogło to być nie więcej niż kilkanaście minut. W sumie nie wiem, bo zegarka od lat nie używam a komórka była schowana w plecaku. A plecak... sam nie wiem gdzie.

W końcu Nina uniosła głowę i rozejrzała się ostrożnie.

- Astatys zdieś i źdać mienia - powiedziała i zostawiła mnie samego w krzakach.

Po kolejnej długiej chwili oczekiwania wróciła niosąc nasze plecaki i moje okulary. Były trochę porysowane, zwłaszcza oprawki, ale poza tym, o dziwo, całe. Przetarłem je rękawem i założyłem na nos. Może nie mam jakiejś tragicznej wady wzroku, ale i tak bez nich czuję się nagi i prawie niewidomy. Czasami zdejmuję je spacerując po mieście i naprawdę nie jest to przyjemne. Na szkła kontaktowe nigdy się nie zdecydowałem, nie mógłbym się przemóc i dotknąć oka, żeby ja założyć czy zdjąć. Ale w sumie nigdy nie byłem w takiej sytuacji, żeby to było konieczne. Do teraz moje życie było aż nazbyt spokojne.

Wróciliśmy do stacji kolejowej. Wyglądaliśmy jak turyści, chociaż nie jestem pewien, czy w tych okolicach w ogóle istnieje coś takiego jak turystyka. Co tu można zwiedzać poza lasami i równinami? Nikt jednak nie zwrócił na nas uwagi. Zresztą do tej pory widzieliśmy tylko jednego staruszka, który miał nas totalnie w dupie i zajęty był paleniem fajki i intensywnym drapaniem się po jajkach. Może poczułby ulgę gdyby się po prostu umył?

Kto wie, co mnie mogłoby spotkać w toalecie na małej stacyjce na jakimś zadupiu w środku Rosji
Zatweetuj

Usiadłem na ławce i patrzyłem, jak Nina chodzi po peronie i rozmawia przez telefon. Mówiła szybko i absolutnie nic z tego nie rozumiałem. Odpuściłem sobie próby podsłuchiwania, nie było sensu wytężać słuch i umysł. Tym bardziej, że i tak bardziej mnie zajmowało moje obolałe ciało. Na szczęście poza zadrapaniami i kilkoma siniakami, mocniej nie naruszone. Najbardziej ucierpiały wnętrza dłoni, ale te wystarczyło przetrzeć naślinioną chusteczką. Zastanawiałem się, czy nie lepiej byłoby skorzystać z jakiejś dworcowej toalety (lustro i woda z pewnością pomogłyby mi się bardziej doprowadzić do porządku), ale póki co wolałem się nie oddalać. Kto wie, co mnie mogłoby spotkać w toalecie na małej stacyjce na jakimś zadupiu w środku Rosji. Obecność Niny dodawała mi otuchy.

Gdy skończyła rozmowę, oddaliliśmy się od stacji i znowu ukryliśmy w krzakach. Milczeliśmy, chociaż miałem do niej tak wiele pytań, że nie wiedziałem, od czego zacząć. Ale nie wyglądała na chętną do rozmowy. Cały czas coś tam dłubała w swojej komórce i wyglądała na tory. W końcu wzięła swój plecak i dała mi znać, żebym wziął swój.

Niedługo potem przez stację a następnie obok naszej kryjówki przetaczał się strasznie długi skład towarowy. Wskoczyliśmy do jednego z ostatnich wagonów (zupełnie jak na filmach) ruszyliśmy w dalszą drogę.